Nieidealny NACZELNIK

     Od jakiegoś czasu w mediach trwa debata na temat kobiet i ich wczuwania się w rolę Matki Polki. I słusznie, że debata trwa. Jest o czym rozmawiać. A mity, które krążą wokół macierzyństwa, warto obalać systematycznie i wciąż. Wykorzeniać chwasty! Kobieta, która myśli bardziej o sobie niż o dziecku lub w równym stopniu o sobie i o dziecku, wciąż wywołuje pomruk dezaprobaty wśród innych matek. Bo, jak wiadomo, należy myśleć wyłącznie o dziecku. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2

Dzieci pierdoły.

ciekawosc

     „Witam, czy wasze dzieci były na obozie harcerskim? Wszystko OK, tylko przerażają mnie te namioty w środku lasu. A co w sytuacji, jak jest burza?” – pyta Beata na internetowym forum pod hasłem „Obóz harcerski”. „Namioty namiotami. Moje dziecko zraziło się w zeszłym roku brakiem higieny. Syf, brud, kąpiele sporadyczne, wróciła totalnie brudna” – odpowiada jej Zofia. Tę bezradność rodziców i dzieci potęgują obecne przepisy. Rok temu sanepid chciał zamknąć obóz harcerski koło Ustki, bo nie było tam elektryczności. Dwa lata temu w Bieszczadach kazano organizatorom obozu survivalowego pociągnąć rurami wodę z ujęcia oddalonego o trzy kilometry. W sumie trudno się więc dziwić, że w styczniu tego roku wychowawca zimowiska koło Karpacza zorganizował zamiast ogniska „świecznisko” w świetlicy, bo na zewnątrz było minus 10 stopni i dzieciaki poskarżyły się rodzicom, że nie chcą marznąć, a ci zagrozili opiekunowi interwencją w kuratorium, jeśli nie odwoła „niebezpiecznej zabawy”.

[Czytaj dalej…]

Szalona matka i dieta cud

     Szanowny niemąż wyjechał w delegację. Ja zakończyłam w miarę bezboleśnie laktację. Dziewczę butelkę z preparatem mlekozastępczym na N. przyjęło ze spokojem i bez zbędnych jęków. Wszyscy zadowoleni, ja w szczególności. Racje głodowe: chleb, pierś z kurczaka i woda jakoś do gustu mi nie przypadły. Reszta produktów uczulała młodą lub wywoływała u niej sensacje kolkowe. Niestety taki jadłospis, ani karmienie piersią nie pozbawiły mnie żadnego z 24 pozostałych po ciąży kilogramów. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2 3

Savoir-vivre – kłopotliwy talerz z chleba

savoir-vivre

     Nauczono mnie, że jedzenia wyrzucać nie należy i zgadzam się z tym, więc siłą rzeczy kultywuję ten pogląd i uczę podobnie swoje dzieci. Jakże więc kłopotliwe stało się dla mnie popularne ostatnio danie podane na komunijnym przyjęciu: żurek w małym, okrągłym chlebku. Okazało się jednak, że konsternacja dotknęła nie tylko mnie, ale większość zgromadzonych na uroczystości gości.

[Czytaj dalej…]

Savior-vivre – w kinie

savoir-vivre

     W kinie, podobnie jak w innych miejscach użytku publicznego, obowiązują pewne umowne zasady dobrego zachowania. Każdy człowiek powinien dbać o to, by dobre maniery były jego wizytówką, ale… czasem pomimo najszczerszych chęci, by zignorować, mam ochotę zamordować niektórych oglądających wraz ze mną film. „Dzicz kinowa” – królująca na najtańszych seansach typu Środy z Orange czy innych promocjach typu 2w1, niestety spotykana jest również na pozostałych seansach. Działa zwykle grupowo, ale i w pojedynkę daje sobie zupełnie nieźle radę.

[Czytaj dalej…]

Macierzyńskie licytacje

mama i dziecko     Wpędzają w poczucie winy, obniżają poczucie własnej wartości, doprowadzają do frustracji, zakłopotania, wstydu i niechęci. Kto? Matki „cudownych” dzieci.

     Twoje dziecko jest dla ciebie największym skarbem i ósmym cudem świata. Nie oczekujesz od niego umiejętności wybiegających daleko ponad jego wiek i nadzwyczajnych zdolności. Ktoś jednak, a dokładniej pewna grupa spełnionych kobiet, bardzo skrupulatnie monitoruje jego osiągnięcia, by móc ci zaraz wytknąć ewentualne „usterki”. Wszystkie mamuśki, które porodziły, ich zdaniem, cudowne dzieci, próbują wręcz dopatrzeć się w twoim dziecku niedoskonałości, bądź wmówić ci, że takowe posiada. [Czytaj dalej…]

Stara szkoła – babcia sezonowa

Dzień Babci     Na parterze mojego bloku mieszkała starsza pani. Taka nieduża. Sezonowa. W sezonie zimowym tylko zerkała zza firanki, nawet na balkon nie wychodziła. W sezonie letnim zaś trudno ją było zagnać do domu przed zachodem słońca. Można było odnieść wrażenie, że jest reliktem. Bo któż dziś zamiast tyć na zimę, po prostu oszczędza energię?

     Co roku po zimie rozprostowywała kości na tak zwanym trawniku pod balkonami. Zaraz po niej z ukrycia wychodziła wiosna. Rzeczony trawnik trawnikiem był tylko z nazwy. Pani babcia sadziła tam drzewka i krzewy, kwiatki jakieś, stawiała figurki. A wszystko to pewnie – o zgrozo – ze wspólnej, osiedlowej skarbonki. Co gorsza wykorzystywała naszych osiedlowych panów porządkowych. A to jej ziemię w workach nosili, a to pomagali drzewa wsadzać. [Czytaj dalej…]