Nieidealny NACZELNIK

     Od jakiegoś czasu w mediach trwa debata na temat kobiet i ich wczuwania się w rolę Matki Polki. I słusznie, że debata trwa. Jest o czym rozmawiać. A mity, które krążą wokół macierzyństwa, warto obalać systematycznie i wciąż. Wykorzeniać chwasty! Kobieta, która myśli bardziej o sobie niż o dziecku lub w równym stopniu o sobie i o dziecku, wciąż wywołuje pomruk dezaprobaty wśród innych matek. Bo, jak wiadomo, należy myśleć wyłącznie o dziecku. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2

Szalona matka i dieta cud

     Szanowny niemąż wyjechał w delegację. Ja zakończyłam w miarę bezboleśnie laktację. Dziewczę butelkę z preparatem mlekozastępczym na N. przyjęło ze spokojem i bez zbędnych jęków. Wszyscy zadowoleni, ja w szczególności. Racje głodowe: chleb, pierś z kurczaka i woda jakoś do gustu mi nie przypadły. Reszta produktów uczulała młodą lub wywoływała u niej sensacje kolkowe. Niestety taki jadłospis, ani karmienie piersią nie pozbawiły mnie żadnego z 24 pozostałych po ciąży kilogramów. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2 3

Szalona matka z zadyszką na życie

madzia     Kiedyś wspominałam, że raz na jakiś czas bywa tak, że łapie mnie niedoczas. Działa z zaskoczenia, bez jakiejkolwiek zapowiedzi i dopada w najmniej odpowiednim momencie. Na początku była „szalona matka studiująca”, później „studiująco–pracująca”, by zostać na etapie „po studiach pierwszego stopnia i bez pracy”, bo dziecko nie ma miejsca w przedszkolu. Oto Polska właśnie!

     Ten rozdział dawno zamknięty, otwarty następny, bardziej ekscytujący. Szalona matka zaczyna kolejne studia i pracę, i oczywiście biega (uparła się koza jedna). I szlag trafia wszystko, dosłownie i w przenośni. Wszystko pod względem organizacyjnym, rzecz jasna. W sumie mąż chodzi w niewyprasowanych koszulach. Gdyby nie ukochana zmywarka, naczynia uciekłby z kuchni, a stos prania tylko dzięki pralce udaje się spacyfikować, co nie znaczy, że to pranie się samo prasuje, tak dobrze to nie ma. [Czytaj dalej…]

Kura 2012

     Boże Narodzenie minęło dawno temu, nowy rok nastał bezboleśnie, czekamy na Wielkanoc. Był czas na podsumowania, przemyślenia, plany i postanowienia. Postanowiłam w związku z tym nie postanawiać i nie podsumowywać. Ważne, że w miarę zdrowo przebrnęliśmy przez tamten rok, jesteśmy razem i wciąż się kochamy. Wystarczy, że w tym roku to się nie zmieni. A reszta? Cóż. Co ma być to będzie. Już ja się o to postaram. Na pewno mam zamiar pozostawać w zgodzie ze sobą, własnymi poglądami i filozofią życiową, bez względu na to, jak bardzo to innych uwiera i gniecie. Zamierzam nadal mówić to, co myślę. Bo nigdy nie zrozumiem tego, że wypada o kimś myśleć źle i podzielić się tymi złymi myślami z kimś trzecim, a za zupełny brak kultury i taktu uważa się powiedzenie osobie zainteresowanej wprost, co się o niej myśli. [Czytaj dalej…]

Szalona Matka i minimalizm

     Pewnego dnia, zagłębiając się w czeluściach sieci, dotarłam do blogów o minimalizmie. Czytając kolejne strony „porad”, natknęłam się na recenzję książki Dominique Loreau „Sztuka prostot”.

O książce piszą:
     ‚Żyjąc skromniej, wzbogacasz swoją egzystencję. Współczesne społeczeństwo konsumpcyjne twierdzi coś innego? Nie wierz mu! Dominique Loreau od wielu lat mieszka w Japonii. Przyjęła styl życia nowej ojczyzny. Wyznacza go zasada: „Mniej znaczy więcej” i dotyczy wszelkich ludzkich aktywności – od spraw materialnych po duchowe. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2

Naczelnik – MATKA jest tylko jedna

     Matka jest tylko jedna? Nie zawsze. Ale o tym może innym razem. Nas, w każdym bądź razie, czyta całkiem nie jedna Matka. Każda Matka ma swój Skarb. Sprawowanie opieki nad tak bezcennym Skarbem to nie lada wyzwanie. Na każdym rogu pirat (nie drogowy, tylko taki z papugą i przepaską na oku), przed którym trzeba Skarbu bronić… własną piersią. A ten Skarb jeszcze trzeba czyścić, polerować i uważać, żeby nie zalegał w wilgoci, bo i zardzewieć (mu) może (tyłek). [Czytaj dalej…]

Kurzym truchtem

     Co robi Matka Polka Umęczona w jeden z zimowych, bardzo mroźnych wieczorów? No co? Mianowicie nie wytrzymuje. Niewytrzymanie różnie się może objawiać. U każdego nieco inaczej. Moje niewytrzymanie wyglądało tak, że ubrałam się, założyłam mocno zakurzone sportowe obuwie klasy „C” i powiedziałam Wszechmogącemu, że idę pobiegać. Mina jego bezcenna.

     Postanowiłam się nie zrażać drwiącymi komentarzami i niedowierzającym wzrokiem. W końcu gdzieś tam głęboko w sobie, miałam ukryte takie małe marzenie, no może dwa, w porywach do trzech. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2 3