Stara szkoła – babcia sezonowa

Dzień Babci     Na parterze mojego bloku mieszkała starsza pani. Taka nieduża. Sezonowa. W sezonie zimowym tylko zerkała zza firanki, nawet na balkon nie wychodziła. W sezonie letnim zaś trudno ją było zagnać do domu przed zachodem słońca. Można było odnieść wrażenie, że jest reliktem. Bo któż dziś zamiast tyć na zimę, po prostu oszczędza energię?

     Co roku po zimie rozprostowywała kości na tak zwanym trawniku pod balkonami. Zaraz po niej z ukrycia wychodziła wiosna. Rzeczony trawnik trawnikiem był tylko z nazwy. Pani babcia sadziła tam drzewka i krzewy, kwiatki jakieś, stawiała figurki. A wszystko to pewnie – o zgrozo – ze wspólnej, osiedlowej skarbonki. Co gorsza wykorzystywała naszych osiedlowych panów porządkowych. A to jej ziemię w workach nosili, a to pomagali drzewa wsadzać. [Czytaj dalej…]