Szalona matka i dieta cud

     Szanowny niemąż wyjechał w delegację. Ja zakończyłam w miarę bezboleśnie laktację. Dziewczę butelkę z preparatem mlekozastępczym na N. przyjęło ze spokojem i bez zbędnych jęków. Wszyscy zadowoleni, ja w szczególności. Racje głodowe: chleb, pierś z kurczaka i woda jakoś do gustu mi nie przypadły. Reszta produktów uczulała młodą lub wywoływała u niej sensacje kolkowe. Niestety taki jadłospis, ani karmienie piersią nie pozbawiły mnie żadnego z 24 pozostałych po ciąży kilogramów. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2 3

Szalona matka z zadyszką na życie

madzia     Kiedyś wspominałam, że raz na jakiś czas bywa tak, że łapie mnie niedoczas. Działa z zaskoczenia, bez jakiejkolwiek zapowiedzi i dopada w najmniej odpowiednim momencie. Na początku była „szalona matka studiująca”, później „studiująco–pracująca”, by zostać na etapie „po studiach pierwszego stopnia i bez pracy”, bo dziecko nie ma miejsca w przedszkolu. Oto Polska właśnie!

     Ten rozdział dawno zamknięty, otwarty następny, bardziej ekscytujący. Szalona matka zaczyna kolejne studia i pracę, i oczywiście biega (uparła się koza jedna). I szlag trafia wszystko, dosłownie i w przenośni. Wszystko pod względem organizacyjnym, rzecz jasna. W sumie mąż chodzi w niewyprasowanych koszulach. Gdyby nie ukochana zmywarka, naczynia uciekłby z kuchni, a stos prania tylko dzięki pralce udaje się spacyfikować, co nie znaczy, że to pranie się samo prasuje, tak dobrze to nie ma. [Czytaj dalej…]

24 dni do wigilii Bożego Narodzenia

adwent     Święta to czas specyficzny. Dla katolików to okres oczekiwania narodzin Jezusa, dla niewierzących okres dłuższego wolnego i okazja, by spotkać się z rodziną. Jak do tego podejdziemy, jest naszą prywatną sprawą, natomiast możliwości, jakie niosą te 24 dni są duże. Po pierwsze nauczymy dzieci czekania, po drugie spędzimy ze sobą trochę czasu w tym zabieganym okresie. Kiedyś przez przypadek trafiłam na książeczkę „24 dni do Wigilii” z instrukcją obsługi Adwentu. Ponieważ jestem mało świąteczna, idea narodzin i szopki nie bardzo do mnie przemawia. Starałam się te 24 dni dostosować do naszych przekonań. A raczej moich. Młoda jest jeszcze w tym wieku, że szopka, Jezusek i aniołki naprawdę są bardzo ważne, ale nie oszukujmy się, pierwsze miejsce na podium mają prezenty. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2 3

Koślawość kolan

     Dziecko nie rodzi się z dojrzałymi i wykształconymi układami. Również układ kostno-stawowy kształtuje się w dzieciństwie. W okresie niemowlęcym nogi malucha są nieco szpotawe. Taki stan fizjologicznie może utrzymywać się do około 3 roku życia. W okresie przedszkolnym układ kolan dziecka przechodzi w koślawy. Do pewnego stopnia jest to stan fizjologiczny, który może utrzymywać się do 10 roku życia. [Czytaj dalej…]

Szalona matka z ADHD

     Życie z ADHD nie jest łatwe ani dla dziecka, ani dla dorosłego. Praktycznie każdy bierze dziecko za rozpuszczonego gnojka, a dorosłego za śmierdzącego lenia, który szuka wymówki, by w pracy sobie ułatwić życie.

     Sama mam nadpobudliwość psychoruchową, zdiagnozowaną dopiero pod koniec podstawówki i tylko dzięki jednej nauczycielce, która widziała, że moje nieuważanie na lekcjach jest reakcją na bodźce. Trafiłam do poradni pedagogiczno-psychologicznej i zaczęło się sprawdzanie. Tych 15 lat temu ADHD było czymś nowym i bardzo mało znanym. A jak coś jest nieznane, to i nie jest akceptowane. Tak to już w naszym pokręconym społeczeństwie bywa. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2

Człowiek orkiestra

Biegać, skakać, latać, pływać,
W tańcu w ruchu wypoczywać.
Biegać, skakać, latać, pływać,
W tańcu w ruchu wypoczywać.
[„Z poradnika młodego zielarza” Pan Kleks]

     Biegać, skakać, latać… Zdecydowanie chciałabym wszystko bez wyjątku robić. Ambitnie się zawzięłam. Zauważyłam, że ostatnio chce mi się robić dużo albo i więcej! Czuję się jak rebeliant szykujący się do walki. Przygotowanie musi być gruntowne, kompleksowe i efektywne. Wymyślam ciągle coś nowego, nie kończąc starego. Tak to już ze mną jest. [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2

Szalona matka za kółkiem

     Panuje opinia, iż my, kobiety, jeździmy fatalnie. Lusterek używamy do poprawiania makijażu czy układania włosów, ale przy tak prozaicznej czynności jak zmiana pasa już o nich całkowicie zapominamy. Ale że niby ja?

     Jak zwykle nie mam czasu. Na nic. Zaczęłam studia, biegam, jeżdżę komunikacją miejską z córką do przedszkola i z powrotem. Brakuje mi czasu na wszystko. Jako kobieta niezmotoryzowana z deficytem czasu i opinią o sobie jako o rewelacyjnym kierowcy (Dlaczego więc za pierwszym razem nie zdałam, a dalej już nie podchodziłam? Zupełnie nie wiem…) zdecydowałam się odchwaścić swój zaczęty kilka lat temu kurs na prawo jazdy i znowu przystąpić do egzaminu. [Czytaj dalej…]