Kura 2012

     Boże Narodzenie minęło dawno temu, nowy rok nastał bezboleśnie, czekamy na Wielkanoc. Był czas na podsumowania, przemyślenia, plany i postanowienia. Postanowiłam w związku z tym nie postanawiać i nie podsumowywać. Ważne, że w miarę zdrowo przebrnęliśmy przez tamten rok, jesteśmy razem i wciąż się kochamy. Wystarczy, że w tym roku to się nie zmieni. A reszta? Cóż. Co ma być to będzie. Już ja się o to postaram. Na pewno mam zamiar pozostawać w zgodzie ze sobą, własnymi poglądami i filozofią życiową, bez względu na to, jak bardzo to innych uwiera i gniecie. Zamierzam nadal mówić to, co myślę. Bo nigdy nie zrozumiem tego, że wypada o kimś myśleć źle i podzielić się tymi złymi myślami z kimś trzecim, a za zupełny brak kultury i taktu uważa się powiedzenie osobie zainteresowanej wprost, co się o niej myśli. Tak że na poprawę i pokorę w moim wydaniu raczej nie ma co liczyć. Trzy czwarte kobiet chciałoby zrzucić 5 kg, też bym chciała, nawet 10kg, ale też specjalnie bym na to nie liczyła. Znam się za dobrze. Kocham jeść. Co tam jeszcze? Palenia rzucać nie muszę, zrobiłam to jakieś 5 czy 6 lat temu, nawet nie pamiętam. Ćwiczyć, ćwiczę, bo lubię. Zatem rewolucji nic nie zapowiada.

Zanim na dobre zaczęłam,
Jagna o mało nie wydepilowała
sobie głowy. Po migotaniu
przedsionków, jakie
przeżyłam, postanowiłam
być bardziej stanowcza.

     Nie sądziłam, że to napiszę, zważywszy dwie ostatnie zimy, ale chcę śniegu!!! Wiem, nie lubię śniegu w mieście, nieodmiennie mnie drażni. Ale co robić w zimę z dziećmi, gdy go nie ma? Ileż można się snuć w kółko po podwórku, ileż można karmić kaczki? Obżarte są aż pękate. A tak to było sru! w śnieg i dzieci dwie godziny z głowy. Wymęczone, poliki czerwone i w domu spokój, no względny spokój. Także tak, poproszę o ten śnieg jednak.

Na pewno po części z braku białego puchu moje dzieci weszły w fazę, w którą wolałabym, żeby raczej nie wchodziły. Turboszajba zakrapiana głupawką i mega nieodpowiednimi pomysłami. Przytoczę na ten przykład próbę wydepilowania nóg w warunkach domowych. Niby takie nic. Siada się i depiluje. Poza tym że to żmudne i nudne, to przy odpowiednim filmie idzie gładko. Niemniej sprawa nieco komplikuje się przy mojej dwójeczce. Zakomunikowałam groźnym, stanowczym tonem, że teraz mama będzie przez chwilę zajęta i proszę mi nie przeszkadzać, tylko grzecznie bawić się w pokoju swoimi zabawkami, które to odpowiednio wydałam z pudeł wszelakich.

     OK. Myślę, mów sobie durna mów. Ale spróbować nie zaszkodzi, prawda? Ciągle nie tracę wiary, że się kiedyś uda! W końcu nie tak dawno temu, za czasów drzemek Małej, udawało mi się pomalować paznokcie. Z tym, że pomalowane paznokcie odeszły w zapomnienie wraz z drzemkami jakieś pół roku temu.

     Wracając do depilacji. Zanim na dobre zaczęłam, Jagna o mało nie wydepilowała sobie głowy. Po migotaniu przedsionków, jakie przeżyłam, postanowiłam być bardziej stanowcza. Zaprowadziłam pociechy do ich pokoju, rozdzieliłam zadania i wróciłam w te pędy pozbywać się włosów z nóg. Któż to wymyślił??? Komu takie włosy przeszkadzają??? Jak mnie denerwuje, że to tak długo trwa. Widać producent depilatorów nie miał dzieci. I nie wiedział, że taki zabieg powinno się wykonywać błyskawicznie.

     No ale nic, zasuwam z jedną nogą, kropelki potu wystąpiły mi na czoło, a dzieci twardo nie wychodzą z pokoju. Trochę cicho się zrobiło. A to, wiadomo, nie jest zbyt dobry znak. Za chwilę wbiega podekscytowany do granic możliwości Pierworodny z wypiekami na twarzy… Oho! Przedsionki powoli znowu wprawiają się w stan migotania. Wypowiedział tylko krótkie zdanie: „Mamusiu umyliśmy akwarium”. Hmmm. No bosko. Do głowy przychodzą mi najgorsze myśli. Widzę już oczami wyobraźni nasze dwie spasione welonki, jak pływają do góry tymi pękatymi brzuszyskami. Pojawiło się też niebezpieczne pytanie, czym umyli? Co tam wrzucili? Jak tam wleźli??? Prawda okazała się mniej tragiczna. Umyli tylko zewnętrzną szybę, przy pomocy soli morskiej do nosa w sprayu i papieru toaletowego. Uff. Rybom raczej nie powinno to zaszkodzić. A wspięli się tam z krawędzi łóżka, które to raczyli sobie przeciągnąć ładnych parę centymetrów.


     Ochłonęłam chwilkę, udzieliłam stosownej reprymendy i ruszyłam niepewnym krokiem w kierunku depilatora w celu kontynuacji zabiegu. W końcu z jedną łysą nogą głupio się będę czuła, pomijając względy estetyczne. Tutaj już bardziej nerwowo mi szło. Miałam wrażenie, że patrzę co chwila w ich kierunku. Nie wiem, kiedy Młoda czmychnęła niepostrzeżenie z pokoju do łazienki i tam spędziła długie minuty. Jak się potem okazało, wzięła się za plucie w rurkę do odsysania wody z akwarium, czyli fiksacja na punkcie czyszczenia rybkom nie odpuściła. Wsadziła rurkę w wiadro od mopa i zawzięcie pluła. Aż dziw bierze, ile śliny może wyprodukować taki mały człowieczek. Przy okazji udało jej się opróżnić dwie szuflady komody. Rękawy miała suche, więc raczej nie wypijała wody z kibla, co też jej się zdarzało. Benek w tym czasie zrobił w ich pokoju tylko średniej wielkości wysypisko śmieci z zabawek, kołder i ubrań, które wytargał z szuflad.

     Można powiedzieć, że pomimo poniesionych kosztów i włożonej pracy własnej, operacja zakończyła się sukcesem.

     Generalnie codziennie rano, gdy patrzę w lustro, to się dziwię, że jeszcze siwa nie jestem. Zmarszczek od tego dziwienia się dostanę!



Kredk@

Komentuj:

*

* Skopuj to hasło:

* Napisz lub wklej hasło tutaj:

Przeczytaj poprzedni wpis:
» Walentynki

     Niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie, Walentynki są. W Europie są od średniowiecza. Wiadomo, że Polska...

Zamknij