Nie noś, nie kołysz, nie głaszcz, nie bujaj, nie przytulaj, nie śpij z dzieckiem. Za chwilę jeszcze usłyszymy: nie kochaj, bo się przyzwyczai!
Oczywiście we wszystkim jest trochę racji, ale tylko trochę. Bo jak wyniańczymy dziecko do granic możliwości, nie odstąpimy go na krok, nie oddamy pod opiekę tacie, babci, cioci, czy zagłaszczemy na śmierć, to z pewnością tak się przyzwyczai do naszej obecności i bliskości, że wszelkie próby rozłąki będą się kończyć spazmatycznym płaczem. We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek, a już szczególnie jeśli chodzi o wychowywanie dziecka. Ale paranoją jest wmawianie matkom i ojcom, że noszenie i przytulanie malucha jest dla niego i dla nas niedobre. Wszak ono nas potrzebuje w tym nowym świecie, na nas tylko może liczyć i tylko my – rodzice, możemy mu dać poczucie bezpieczeństwa. [Czytaj dalej…]

Dziecko jest (najczęściej) największym cudem dla rodzicieli. Nie mogą wyjść z podziwu nad jego czynnościami życiowymi, gdy jest maleńkie lub umiejętnościami, gdy jest nieco starsze. Niestety, swoim zachwytem nad maleństwem bądź ogólnie pojętym nietaktem rodzice potrafią uprzykrzyć życie innym ludziom, a najczęściej tym, których odwiedzają. I takim rodzicom właśnie przyda się mały kodeks dobrego wychowania – po to, by nie usłyszeć od znajomych, że każdy weekend mają zajęty z jakichś to bliżej nieznanych, acz istotnych powodów.
…czworokącie, wielokącie – KOCHANKOWIE CZY RODZICE?
Ania ma 13 jabłek. Poszła na spacer z Basią, Kasią, Olą i Marysią. Ile jabłek zostanie Ani, jeżeli każda z dziewczynek zje po dwa jabłka?
Dziecięcy plac zabaw może okazać się dla rodzica swoistym placem badań. Jeśli średnio bawi cię obserwowanie całych skupisk małych psotników, przedmiotem badania niechaj będzie twoja osobista pociecha, to jak radzi sobie na placu w ogóle, jak zachowuje się w gronie mniej lub bardziej znajomych dzieci, ich rodziców, etc.
Człowiek współczesny, homo sapiens sapiens, żyje na Ziemi od tysięcy lat. Prawdopodobnie kilkudziesięciu tysięcy lat. Tysiąc lat, to jakieś trzydzieści do pięćdziesięciu pokoleń. W każdym pokoleniu, żeby mogło się pojawić następne, rodziły się dzieci, były wychowywane i wprowadzane w dorosłość. Wychowywały następne dzieci, wprowadzały je w dorosłość, a te następne i następne. 