Ok. Robi się coraz trudniej. Aby stworzyć kolejny tekst, musiałam zainwestować. Otóż opchnęłam dzieciaki na salkę zabaw, a ja siedzę i klepię. Normalnie o zwrot kosztów wnioskuję.
Nieuchronnie i wbrew naszym protestom znowu mamy jesień. Jesień piękna jest. Niewątpliwie. W górach jest cudna, w parkach urokliwa.
Niemniej oznacza tylko jedno. Zaraz będzie szaro-buro, brudno, cieeeeemno, zimno, potem spadnie śnieg, jeszcze zimniej, trzeba będzie znowu zakładać na siebie milion pięćset sto dziewięćset warstw ubrań. Ba! Oby tylko na siebie, to jeszcze mogłoby być przyjemne. Ale zakładanie tych warstw na dwoje uciekających dzieciaków z turbo szajbą przedwyjściową napawa mnie iście depresyjnym nastrojem. Aua. Przygnębiające. [Czytaj dalej…]

Ostatnio zauważyłam wśród ludzi pewne niepokojące objawy „syndromu Kalego”. Kto czytał „W pustyni i w puszczy”, ten wie, o który syndrom mi chodzi. Zazwyczaj idzie on w parze z ogromną wadą wzroku – krótkowzrocznością. Dotknięci syndromem Kalego nie są w stanie patrzeć dalej, niż na czubek własnego nosa. Punkt widzenia zmienia się u nich w zależności od punktu siedzenia.
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami mieszkała sobie Pewna Królewna. Była wyjątkowo urodziwa, mądra i zaradna. Wszyscy ją podziwiali i po cichu zazdrościli. Jakaż ona była cierpliwa, spokojna, wyrozumiała, empatyczna, wrażliwa. Roztaczała wokół siebie aurę dobroci i błogości. Aż chciało się chłonąć pełną piersią. Wszyscy uwielbiali przebywać w jej towarzystwie. Dużo się od niej uczyli, ale także po prostu jej obecność sprawiała, że czuli się lepiej.
Będąc swego czasu drużynowym w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, miałem często do czynienia z chłopakami, którzy dawali w kość wszystkim dookoła, nie szczędząc nikogo. W zasadzie czasami ciężko było powiedzieć, patrząc z boku, że taki ktoś jest harcerzem. Oceniając po zachowaniu, można było dojść do wręcz przeciwnych wniosków.
„Postanowiłam mieć więcej czasu dla rodziny. Koniec z etatem. Zakładam własną działalność”. Jak kiepski żart brzmią dziś dla mnie pierwsze słowa reklamy znanych tabletek przeciwbólowych. Ale od początku.
