Wakacje z dzieckiem – komfortowa podróż samochodem

rodzinne wakacje

by digitalart/freedigitalphotos.net

     Najmłodsze dzieci są niesamowite – dla nich podróż samochodem to sama przyjemność. Niemowlęta zasypiają zwykle po kilku minutach jazdy autem dzięki delikatnemu szumowi i miłemu kołysaniu. Niestety starsze dzieci nie zawsze reagują w ten sposób. Powiedziałabym, że w większości znanych mi przypadków daleka jazda z dzieckiem (lub dziećmi) w aucie to jeden wielki koszmar.

     Zdarza się tak, że jazda powoduje ból brzucha, ból i zawroty głowy, nudności, mdłości, a nawet wymioty. Ciężko wtedy przetrwać nawet krótką podróż. To choroba lokomocyjna (kinetoza). Jej objawy nasilają się przy częstym hamowaniu i ruszaniu, duchocie w środku samochodu, a także docierającym do środka zapachu spalin np. przy staniu w korku.

     Dlaczego, tak się dzieje? Choroba lokomocyjna jest skutkiem zaburzeń w narządzie równowagi znajdującym się w uchu środkowym – błędniku. Do mózgu docierają sprzeczne informacje. Widzimy, że się przemieszczamy, a jednocześnie czujemy, że siedzimy w miejscu. Dlatego nie należy zachęcać dziecka do patrzenia przez okno z boku auta na szybko przesuwający się krajobraz. Co zabawne, im lepsze auto, tym lepsze amortyzatory dające poczucie komfortu jazdy, ale i mylące organizm dziecka.

     Na chorobę lokomocyjną cierpią zwykle dzieci wrażliwe, nerwowe, a w szczególności te, które odczuwają lęk przed podróżą autem, samolotem czy statkiem. Choroba ta objawia się najczęściej we wczesnym dzieciństwie (od 1 roku do 5 lat), ponieważ wtedy kształtuje się system nerwowy, który jest szczególnie wrażliwy w tym okresie na działanie bodźców zewnętrznych. Największe problemy mają dzieci w wieku od 10 do 12 lat, potem większość dzieci zwykle wyrasta z tej choroby. Niestety zdarza się, że chorują i osoby dorosłe. Istotne jest również to, że jest to choroba dziedziczna. Jeśli więc któreś z rodziców miało tę dolegliwość, może się spodziewać, że jego dzieci też będą ją mieć.

     Jeśli nasze dziecko ma problemy w podróży możemy jemu i sobie pomóc. I to niezależnie od tego, czy cierpi na chorobę lokomocyjną, czy zwyczajnie nie lubi jeździć autem, rozrabia, szybko się nudzi, dokucza rodzeństwu. Przede wszystkim należy zadbać o spokój i dobre humory przed podróżą. Nerwowa atmosfera, napięcie rodziców wynikające z obawy o nieudaną podróż i ewentualne problemy, które mogą wystąpić, powodują dodatkowy stres. Dziecko to wyczuwa i również się denerwuje, stwarzając w ten sposób korzystne warunki do rozwoju złego samopoczucia w czasie jazdy.



     Ważne jest, żeby dziecko ze skłonnością do mdłości zjadło przed podróżą lekki posiłek. Najlepiej kanapkę z wędliną (bez świeżych warzyw) i wypiło herbatkę np. z imbirem, który przeciwdziała nudnościom. Dziecko nie powinno zjeść zbyt dużo, bo jazda z pełnym brzuszkiem sprzyja wystąpieniu mdłości, ale jazda z pustym żołądkiem również. Nie polecam jedzenia płatków na mleku i mlecznych przetworów, które również sprzyjają wystąpieniu objawów choroby.

     Aby zapobiec nieprzewidzianym wypadkom i dodatkowemu zdenerwowaniu rodzice powinni zadbać o zaopatrzenie siebie i dziecka w „zestaw awaryjny”, czyli po prostu mieć pod ręką niegazowaną wodę, ręczniki papierowe lub chusteczki higieniczne, chusteczki nawilżone, plastikowe torebki i ubranie na zmianę – w razie wymiotów. Starajcie się pocieszyć dziecko, ono i tak się czuje fatalnie, a dodatkowy krzyk i złość na nie mu nie pomoże. Okazane zrozumienie i czułość, krótki odpoczynek pozwolą mu szybciej dojść do siebie.

     Najlepsze miejsce w samochodzie dla wrażliwego dziecka, to siedzenie w środku na tylnym siedzeniu. Jeśli jest to możliwe, to warto umieścić w tym miejscu fotelik samochodowy, w którym zasiądzie dziecko. Patrzenie w boczne szyby na szybko zmieniający się krajobraz jest niewskazane, ale patrzenie w dal przez przednią szybę ma działanie relaksujące i wyciszające.

Strony: 1 2

Comments

  1. jacek napisał:

    Sam jako dziecko cierpiałem na chorobę lokomocyjną, ale na szczęście wyrosłem. Przy dłuższych podróżach konieczne były tabletki, które jednocześnie działały na mnie usypiająco. Dodatkowo, jadąc na wakacje rodzice starali się wyjeżdżać bardzo wcześnie rano, dzięki czemu przesypiałem podróż. Na krótszych odcinkach na co dzień starali się nie podawać mi leków, ale za to często pozwalali mi siadać z przodu. Byłem wtedy tak zaaferowany jazdą, że nudności pojawiały się niezwykle rzadko.

Komentuj:

*

* Skopuj to hasło:

* Napisz lub wklej hasło tutaj:

Przeczytaj poprzedni wpis:
» Lot z papuziego gniazda – płacz nad blastocystą

     Usiadłyśmy przy wirtualnym stole, przy wirtualnym ciastku i wirtualnej, przysłowiowej kawie. I się rozgadałyśmy. Jak przekupy przy straganie.      K: Natura...

Zamknij