„… bo ja uwielbiam Wielkanoc” – powiedziałam wiele lat temu, nagle, w czasie rozmowy na temat Bożego Narodzenia z kobietą, która dziś jest moją teściową. Wywołałam tym stwierdzeniem nie lada zdziwienie, po którym przyszedł czas na oburzenie. No bo jak można zachwycać się Wielkanocą? Ani magii, ani kolęd, śniegu na choinkach też nie ma, prezentów… No nic!
A ja uwielbiam. Za nadzieję, za zwyciężające życie, za tajemnicę, za ból i cierpienie, które stają się radością i szczęściem, za pusty grób, kwiaty po długiej zimie, które wdzięczą się do słońca, by je rozpieszczało i muskało swoimi promiennymi dotykami, za czas by przystanąć, odetchnąć, wyjść na spacer w słońcu, za którym tęskniłam ostatnie długie miesiące, za coraz bardziej soczystą zieleń trawy, którą mam wtedy okazję dostrzec… [Czytaj dalej…]

W prawidłowym
- A jeśli umrę?
Na nieznane najlepiej się przygotować, oswoić, podejrzeć, sprawdzić, zaplanować… Te czynności pozwalają poczuć się bezpieczniej, pewniej i lepiej. Poród jest wydarzeniem szczególnym, tak naprawdę nieznanym, a w każdym razie nie do końca znanym, nie tylko dla tych, które przeżywają go po raz pierwszy, także dla rodzących kolejne dziecko. Nic dwa razy się nie zdarza? Pewne tak. Tu jednak dochodzi kwestia zawiłości procesu wydawania na świat potomstwa, a z nią – nieprzewidywalności.
Cichy zabójca potrafi długotrwale się ukrywać, zupełnie nie dając o sobie znać, szkodząc na tyle poważnie, by z czasem doprowadzić nawet do śmierci – zupełnie niepostrzeżenie. Zakrzepica. A właściwie żylna choroba zakrzepowo – zatorowa. Groźna, a mimo to, nie wiedzieć czemu, pomijana, bagatelizowana, ignorowana. Być może właśnie w tym tkwi powód tak licznych przypadków poważnych konsekwencji zachorowania.
– Wagina – powiedziała nagle i o ile jej wcześniejszych wyliczanek typu lęka, noga, duga noga, głowa, plecy itd. nikt usłyszeć nie raczył, o tyle na hasło „wagina” zapadła grobowa cisza. Dziadek ją przerwał (a! Dziadek nie bardzo na dziadka wygląda, ot Dziadek bardziej z nazwy czy stopnia pokrewieństwa). Zerwał się na równe nogi, zesztywniał i srogim głosem zapytał:
