Bunt dwulatka

bunt dwulatka

     „W dniu jej 16 urodzin, tuż przed zachodem słońca, królewna ukłuje się wrzecionem i umrze. Wszystkich ogarnęło przerażenie i rozpacz…”

     I nic dziwnego. Klątwa rzucona na niedawno narodzone dziecko jest przerażająca. Wszyscy chcieliby się nim zachwycać, cieszyć, podziwiać je, rozpływać się nad nim, a tu zjawia się taka nieproszona i psuje całą zabawę. Sytuacja niemal identyczna, jak w przypadku… buntu dwulatka.

     Ledwo pojawi się na świecie, ledwo zacznie panować nad wymachami rąk i nóg, ledwo zacznie uczyć się świata, wprawiać w zachwyt swoich rodzicieli, przynosić im szczęście i radość… a widmo klątwy zbuntowania zawiśnie nad sielankowym obrazkiem rodzinnym. I też wszystkich ogarnie przerażenie i rozpacz. A im bliżej magicznej okolicy drugich urodzin, tym strach większy. Trudno się dziwić, skoro – jak powiadają najdawniejsze przepowiednie – krzykiem to będzie czas naznaczony, jękami na miarę zastępu potępionych, wrzaskami, płaczem, tupaniem nogami, atakami furii, histerii, spazmów i wszystkich ich krewnych oraz wszechobecnym „nie”, używanym w każdym możliwym aspekcie dwuletniego życia. Czas ten od najgorszych plag gorszy będzie, wszak przy nim bledną wszystkie nieprzespane noce, gorączki, kolki, zapalenia ucha i ząbkowania razem wzięte. Gdzie im tam do niego?!? Czas to będzie na miarę prawdziwego Armagedonu. Cudownie! Nic, tylko czekać na te urodziny. Żeby tak chociaż szesnaście lat. Ale nie. Dwa. Miną przecież w okamgnieniu. Aż strach się bać.

     A może wcale niekoniecznie? Może niezupełnie? A może zupełnie nie?

     Bunt dwulatka bardzo często (niestety!) uznawany jest przez otoczenie za nieudolność wychowawczą rodziców, za objaw lub efekt niewłaściwego ich postępowania, dawania złego przykładu czy też nadmiernej pobłażliwości. Niewiele w tym prawdy. U rodziców zaś, często staje się powodem frustracji, nerwów, poczucia winy i bezradności. Bunt dwulatka natomiast jest naturalnym i zupełnie fizjologicznym etapem rozwoju małego dziecka. Tak właściwym dla niego, jak nauka siadania, chodzenia czy mówienia.

     Buntem dwulatka określono umownie czas między 18 miesiącem a 3 rokiem życia dziecka. Oczywiście nie znaczy to, że każde dziecko będzie buntowało się przez calutkie półtora roku. Nasilenie objawów, a raczej przejawów, tego okresu też jest bardzo indywidualną sprawą.

     Najbardziej znamiennymi, a zarazem trudnymi dla rodziców aspektami buntu są:

  • ataki nieopanowanej złości, przeradzającej się czasem w histerię,
  • „NIE”, jako odpowiedź na niemal każde pytanie,
  • „ja sam/a!”,
  • wymuszanie na dorosłych wszelkimi możliwymi sposobami własnego zdania, zachcianki czy realizacji pomysłu.

     Skąd to się bierze? Jakim cudem to słodkie, niewinne i pogodne stworzenie, nagle, któregoś dnia staje się wcieleniem czarta?



     Okres buntu dwulatka jest czasem trudnym dla rodziców, ale przede wszystkim trudnym i niezwykle ważnym dla dziecka. Oto bowiem zdało sobie ono sprawę, że jest odrębną istotą, że coś od niego zależy, że zdobyło nowe umiejętności i potrafi je wykorzystywać we właściwych momentach. Widzi siebie jako miniaturkę rodzica, bacznie się przygląda, naśladuje i oczekuje efektu idealnego, nie zdaje sobie jeszcze sprawy z ograniczeń, jakie na nim ciążą w związku z wiekiem, niebezpieczeństwem, jakim obarczone są niektóre czynności oraz brakiem wprawy, przez który nie wszystko idzie tak sprawnie i wychodzi tak idealnie, jak dorosłym. Chce decydować, czuć się ważne, mieć wpływ. Z umiłowaniem używa partykuły „NIE” i nie oznacza to, że jest wiecznie niezadowolone i negatywnie nastawione. „Nie” to manifest własnego zdania, zaznaczenie swojej niezależności i odrębności. Do tej pory musiało się pokornie zgadzać. Niemowlę zazwyczaj słyszy „zjemy coś”, „pójdziemy na spacer”, „zmienimy pieluchę”. Słowa te padają z ust dorosłych w formie informacji, niemowlę nie ma wyboru, mniej lub bardziej milcząc, zgadza się na to, co się mu proponuje, a właściwie na to, co dostaje. Dwulatek odkrył, że otaczający go świat otwiera przed nim nieograniczone możliwości. Chłonie wiedzę, wzorce, przykłady. Chce wszystkiego, co znajduje się w zasięgu jego ręki czy wzroku, ale także tego, co daleko, daleko poza nim.

Strony: 1 2 3

Komentuj:

*

* Skopuj to hasło:

* Napisz lub wklej hasło tutaj:

Przeczytaj poprzedni wpis:
» Babcine sposoby na przeziębienie.

     Jesień to czas przeziębień. Mamy, co prawda, mnóstwo leków na przeziębienie dostępnych w aptece bez recepty, ale czasem warto zatrzymać...

Zamknij