Endometrioza po mojemu

     Z góry zastrzegam, że nie zamierzam wymądrzać się tu medyczną terminologią, nie czuję się na siłach także, aby stworzyć specjalistyczny wywód na temat „technicznej” strony tej choroby. Zawiedzionych odsyłam do fachowych stron na ten temat, których w Internecie nie brakuje.

     O czym wiec napiszę? O swojej historii, odczuciach, leczeniu, dobrych i złych stronach terapii. Wyprzedzając fakty, uprzedzam lojalnie, że moja historia nie ma jeszcze happy endu, ale liczę, że wcześniej czy później on nastąpi. Mam wielką nadzieję, że wcześniej niż później! [Czytaj dalej…]

Strony: 1 2 3