Dzień Dziecka

     Zbliża się Dzień Dziecka! Hurrraaa! Upominki, prezenty, słodycze, zabawki, gadżety… Zupełnie jak na imieniny, urodziny, Boże Narodzenie, Wielkanoc. Że niby należy czcić dziecko swe za to, że w ogóle jest? Czy rzeczywiście o to chodzi w Dniu Dziecka? Ktoś kiedyś pomyślał, że dziecko dostaje za mało prezentów w ciągu roku i należy to naprawić, wrzucając do kalendarza kolejną okazję do wydawania pieniędzy? Bo za mało jest dni w roku, kiedy producenci zabawek dla dzieci walczą o najlepszy czas antenowy dla swoich reklam. Jest już po Wielkanocy, więc czas – start!

     Tak to wygląda z perspektywy XXI wieku. Komercjalizacja, zabieganie, brak refleksji nad własnym działaniem, automatyzm.

Dzień Dziecka to celebracja
prawa dzieci do miłości
i rozwoju, propagowanie jedności
i braterstwa dzieci całego świata.
Trudno uchwycić to, co w tym dniu
najważniejsze, trudno wcielić
ideę w życie.

     Trochę historii. W Polsce Międzynarodowy Dzień Dziecka obchodzony jest 1 czerwca od 1952 roku, podobnie jak w niektórych krajach byłego bloku socjalistycznego. Inne państwa zaś, obchodzą go 20 listopada jako Powszechny Dzień Dziecka, ustanowiony rezolucją nr 836 na IX Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w 1954 roku.

     20 listopada 1959 na XIV sesji ZO ONZ uchwalono Deklarację Praw Dziecka, która nawiązywała w swych założeniach do Deklaracji Genewskiej, przyjętej w 1923 roku przez Radę Generalną Międzynarodowego Związku Pomocy Dzieciom oraz do treści Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Przyjęto wtedy (szok!), że dzieciom należą się prawa człowieka, że należy je chronić, dbać o ich bezpieczeństwo, rozwój, wykształcenie, otaczać je miłością rodzicielską, pełną ciepła i zrozumienia, że wszystkie dzieci są równe w obliczu tych praw.

     Obchodzony co roku Dzień Dziecka, w swej wymowie jest rocznicą tamtych ustaleń i manifestacją wszystkiego, co za sobą pociągnęły. Konsekwencją uchwalenia Deklaracji Praw Dziecka było przyjęcie w 1989 roku międzynarodowej Konwencji o Prawach Dziecka, która wyszła z inicjatywy Polski i została przez Polskę przedstawiona w formie projektu Komisji Praw Człowieka ONZ.



     Czy kolejne zabawki, kolejne cukiereczki i ciasteczka wręczane dzieciom 1 czerwca rzeczywiście oddają sens tego dnia? Czy takie celebrowanie Dnia Dziecka odróżnia to święto od wszystkich innych, z okazji których dzieci dostają prezenty? Tyle że może tak jest najłatwiej, wymaga najmniej wysiłku. Krótkie zakupy, satysfakcja gwarantowana. Dzieci lubią podarunki.

     A gdyby tak zaplanować COŚ razem z dzieckiem? Wspólny wypad do ZOO, do parku. Rodzinna wycieczka rowerowa albo wyprawa do lasu. Wesołe miasteczko. Piknik. Wspólne gotowanie, pieczenie babeczek. Wspólny spacer. Imprezka ze znajomymi i ich dzieciakami.


     Dzień Dziecka to celebracja prawa dzieci do miłości i rozwoju, propagowanie jedności i braterstwa dzieci całego świata. Trudno uchwycić to, co w tym dniu najważniejsze, trudno wcielić ideę w życie. Ale warto przez chwilę zastanowić się, w jaki sposób uczynić ten dzień innym od dnia urodzin czy imienin, w jaki sposób pokazać, że to święto wszystkich dzieci, dzieci, które są naszą przyszłością. Czas, który z nimi spędzamy, jest swoistą inwestycją w ich rozwój. Chwile, które poświęcamy dziecku, dostarczają mu poczucia bezpieczeństwa, miłości. Dzięki temu pewniej kroczy przez świat, zachwyca się nim, rozwija się, czerpie garściami z życia.

     Spróbujmy dać dziecku coś, co jest towarem deficytowym w dzisiejszych zabieganych czasach. Dajmy dziecku siebie. Do czerwca jeszcze trochę czasu. Mamy szansę zaplanować coś na Dzień Dziecka, na popołudnie, wieczór lub na weekend przed lub po. Niech to będzie swoiste święto rodziny. Tak powinno się świętować cały rok, ale skoro nie ma na to warunków, choć raz w roku nie traktujmy dziecka zamiennikami i poświęćmy trochę czasu na zaplanowanie… jak spędzić z dzieckiem trochę czasu.

Czas – start!



Elżbieta Haque

Komentuj:

*

* Skopuj to hasło:

* Napisz lub wklej hasło tutaj:

Przeczytaj poprzedni wpis:
» Dwa dni wcześniej – rzecz o porodzie

     Dwa dni wcześniej, na kontrolnej wizycie u swojego ginekologa usłyszała ‘nie urodzi pani w ciągu najbliższego tygodnia’, zatem mimo iż...

Zamknij