Paweł Trofimowicz Morozow

              Każda epoka ma swego idola,
              Każdej epoce przyświeca jakaś gwiazda

śpiewał Jacek Fedorowicz w pamiętnym magazynie Sześćdziesiąt minut na godzinę na cześć kolegi Kierownika Redakcji. Każdy system ma swoich bohaterów. W każdym czasie mamy tych, których wynosimy na cokoły, których stawiamy za wzór, których wszyscy chcą naśladować.

Emocje popychają ludzi
do różnych nieprzemyślanych
reakcji. Czasami wymknie się
jakieś nierozsądne słowo, czasem
i cała wiązanka słów. Są ludzie,
którzy w afekcie mogą się posunąć
do rękoczynów, a czasem i do
czynów ostatecznych.

     Paweł Trofimowicz Morozow, czyli po prostu Pawlik Morozow – po rosyjsku Павел Трофимович (Павлик) Морозов, urodzony w 1918 roku, zmarły tragicznie w 1932 roku, był prostym chłopakiem z Gierasimowki za Uralem. Jego historia, a właściwie legenda czy mit, stała się pożywką dla stalinowskiej propagandy lat ‘30 poprzedniego wieku. Stał się idolem dla całych pokoleń młodzieży, pionierów, którzy na samym szczycie hierarchii wartości stawiali wierność systemowi. Ponad więzi rodzinne, ponad przyjaźń, ponad własne przekonania i sumienie. Ikoną wierności systemowi i oderwania od jakichkolwiek niesłusznych pęt rodziny, religii, etyki czy moralności. System i przywódca ponad wszystko.

     Wiele jest wersji historii Pawlika Morozowa. Oficjalna mówiła o tym, że ten 14-letni chłopiec, wierny naukom pobieranym w szkole, zdemaskował spisek kułaków w swojej wsi. Spisek wrogów ludu, którzy nie chcieli oddać narodowi całych swoich plonów. Spisek, w którym uczestniczył też ojciec Pawlika. Niedługo po tym akcie obywatelskiej lojalności i troski o masy pracujące, ojciec bohatera został rozstrzelany razem ze współspiskowcami. Rewolucyjna czujność i zaangażowanie po stronie ludu zapewniło młodemu aktywiście miejsce na cokołach, w podręcznikach i encyklopediach.


     Jest również inna wersja tych wydarzeń. Ojciec Pawlika rozstał się z jego matką. Jednocześnie, nie poddając się powszechnie panującej ideologii i nie ulegając terrorowi, zaangażował się w pomoc uciekinierom z łagrów. Pomagał im uzyskać fałszywe dokumenty tożsamości. Matka Pawlika nie mogła się pogodzić z rozstaniem. Z zawiści czy żalu namówiła syna, żeby doniósł na ojca. Kiedy ojciec został aresztowany, matce zabrakło pieniędzy na utrzymanie siebie i dwóch synów. Wtedy Pawlik zaczął donosić za pieniądze.

     Istnieje poważna hipoteza, że Pawlik i jego brat zostali zamordowani przez dziadka ze strony ojca, który nie mógł znieść takiego pomieszania wartości i zapętlenia moralnego.

     Jest pewnie wiele innych wersji tej historii. Jaka była prawda, bez poważnych badań historycznych trudno byłoby dojść. Tyle, że nie o prawdę historyczną tu chodzi, ale o ideę, podejście do świata i relacje w rodzinie. Oraz o wymieszanie rodziny z systemem. O poznanie, gdzie kończy się sfera publiczna, a zaczyna intymna. Gdzie przestają obowiązywać zasady powszechne, a obowiązuje wspólnota, bliskość, lojalność i zaufanie ponad wszystko.

Strony: 1 2

Komentuj:

*

* Skopuj to hasło:

* Napisz lub wklej hasło tutaj:

Przeczytaj poprzedni wpis:
» Jutro będzie niezapowiedziana kartkówka

     Koń jaki jest, każdy widzi. Kusi, żeby to samo napisać na temat nauczyciela. No bo każdy widzi. Każdy jakiegoś ma...

Zamknij