Mięśniaki macicy

Jak leczy się mięśniaki?
     Mięśniaki mogą nie dawać objawów i wtedy nie wymagają leczenia, ale trzeba je systematycznie kontrolować. Nieraz z powodu liczby, rozmiarów i umiejscowienia są jednak przyczyną silnych bólów i obfitych krwawień miesiączkowych czy problemów z zajściem w ciążę. Wówczas konieczne jest podjęcie terapii. Leczenie farmakologiczne stosuje się rzadko, jest mało skuteczne i daje dużo objawów ubocznych. U kobiet, które nie rodziły lub jeszcze chcą mieć dzieci, preferowane są zabiegi operacyjnego usuwania mięśniaków i to takie, które oszczędzają macicę. Nie gwarantuje to jednak, że nie pojawią się nowe, poza tym ciąża po takiej operacji jest uważana za ciążę wysokiego ryzyka. W wielu krajach sporą popularnością cieszy się embolizacja tętnicy macicznej. Polega ona na odcięciu dopływu krwi do mięśniaka, co prowadzi do zmniejszenia jego rozmiarów. W Polsce tego rodzaju terapia jest stosowana rzadko, albowiem nie jest refundowana przez NFZ.

     W ostatnim czasie coraz częściej zaleca się operacje laparoskopowe, jako mniej inwazyjne dla pacjentek i takie, po których kobiety szybciej dochodzą do zdrowia. Można je przeprowadzać jedynie w pewnych przypadkach, np. niezbyt licznych zmian (najlepiej pojedynczych guzów), umiejscowionych bezpośrednio pod surowicówką lub zmian uszypułowanych. Duże, rosnące w ścianie macicy mięśniaki nie nadają się do operacji tą metodą ze względu na niebezpieczeństwo obfitego krwawienia z miejsca po guzie.



     Czasami jednak jest tak, że kobieta już będąc w ciąży dowiaduje się, że ma mięśniaki macicy. Wówczas bardzo ważna jest stała kontrola lekarska, aby sprawdzać, czy mięśniaki nie zagrażają ciąży, życiu kobiety i czy możliwy jest poród naturalny czy nie. Mięśniaki macicy w ciąży wymagają częstszych, niż u zdrowej kobiety w ciąży, wizyt w gabinecie ginekologicznym. Zazwyczaj rosną one razem z dzieckiem i najczęściej jest tak, że nie przeszkadzają ani w prawidłowym rozwoju płodu, ani w porodzie. Niestety czasami może się zdarzyć, że mięśniaki rosną w sposób zabierający przestrzeń rozwijającemu się dziecku, mogą powodować przedwczesne skurcze, co grozi poronieniem lub wcześniejszym porodem. Mięśniaki rozrastające się w kierunku jamy macicy mogą uniemożliwić poród siłami natury, wówczas konieczne jest cesarskie cięcie. Jeżeli lekarze podejrzewają, że z powodu mięśniaków może dojść do przedwczesnego porodu, podają kobiecie domięśniowo leki sterydowe aby przyspieszyć rozwój płuc dziecka i zmniejszyć ryzyko zaburzeń ze strony układu oddechowego. Po porodzie mięśniaki zazwyczaj same się zmniejszają.

A jak to jest w praktyce?
     Temat mięśniaków macicy poznałam przeszło rok temu na własnym przykładzie. Na tej samej wizycie, na której ginekolog potwierdził wyczekaną i upragnioną pierwszą ciążę, dowiedziałam się że mam przeszło 3-centymetrowego mięśniaka. Lekarz uspakajał mnie zapewniając, że sytuacja ta wymaga jedynie częstszych konsultacji i później decyzji co do sposobu porodu. A po porodzie – zajmiemy się usunięciem guza. Dodam, że mój mięśniak nie dawał absolutnie żadnych objawów. Moja radość z ciąży nie trwała długo, albowiem w 6-7 tc. poroniłam. Jak to zwykle bywa przy pierwszym i to tak wczesnym poronieniu – nie badano jego przyczyny. Gdy pojawiła się możliwość ponownego podjęcia starań, ginekolog zmienił zdanie na temat konieczności uprzedniego pozbycia się mięśniaka i dał zielone światło na współżycie. Ta nagła zmiana decyzji spowodowała, że zrodziła się we mnie potrzeba skonsultowania z innym ginekologiem – jak to faktycznie jest z tym MOIM mięśniakiem. Lekarz, do którego trafiłam, już na pierwszej wizycie definitywnie orzekł, że mięśniaka trzeba usunąć, jeśli chcę donosić ciążę. Od razu skierował mnie do kliniki, gdzie metodą laparoskopową usunął mi dzikiego lokatora. W szpitalu spędziłam 5 dni. Zabieg przebiegł oczywiście w całkowitym znieczuleniu i polegał na dostaniu się do jamy macicy drogą czterech malutkich dziurek (w pępku, na wzgórku łonowym oraz w pachwinach) i wyłuszczeniu guza. Tego samego dnia po południu mogłam już wstawać, na drugi dzień zaczęły wracać mi siły, a na trzeci czułam się już w zasadzie dobrze i w pełni sił spacerowałam po szpitalu. Dwa tygodnie po operacji, po zdjęciu szwów, właściwie zapomniałam że przeszłam zabieg.


     Pół roku po laparoskopii zaszłam ponownie w ciążę. Dziś wiem, że decyzja o usunięciu mięśniaka była dobrym i właściwie jedynym rozwiązaniem w mojej sytuacji. Kto wie, jak potoczyłyby się losy kolejnej ciąży w towarzystwie mięśniaka? Kto wie, czy w ogóle udałoby się zajść w ciążę? Dziś jestem w piątym miesiącu, ciąża przebiega jak dotąd bez jakichkolwiek komplikacji czy niespodzianek (odpukać!). I mogę z czystym sumieniem powiedzieć kobietom, które dotyka problem mięśniaków, a które się wahają, czy warto odłożyć decyzję o ciąży na kilka miesięcy i podjąć leczenie, że WARTO. Oczywiście każda sytuacja jest inna i podjęcie decyzji wymaga indywidualnej oceny lekarskiej, jednak dziś jestem zdania, że warto było poczekać tych kilka miesięcy, wyeliminować potencjalne zagrożenie i dopiero podjąć starania o zajście w ciążę.



_a_n_i_a_

Strony: 1 2

Komentuj:

*

* Skopuj to hasło:

* Napisz lub wklej hasło tutaj:

Przeczytaj poprzedni wpis:
» Jej zielone oczy – odc. 5

Życie potrafi dopiec. Nie zawsze jest różowo. A co jeśli nie przestaje kopać? Jej zielone oczy - odc. 5.      Zaczęłam...

Zamknij